beta · rehearsal lab

Wasze próby pamiętają więcej niż Wy.

Zespoły mają nadprodukcję pomysłów i niedobór skończonych utworów. Riff z lutowej próby ginie w dwugodzinnym nagraniu, którego nikt już nigdy nie odsłucha. Rehearsal Lab przeszukuje te nagrania, wyciąga z nich kawałki grania, rozpoznaje, które są tym samym numerem z różnych prób, i pozwala układać z nich wersje jak z puzzli.

działa, zbudowane i przetestowane na własnym materiale w planie, opisane niżej uczciwie jako plan
// problem

Nagrywacie każdą próbę. I nigdy do nich nie wracacie.

Dwie godziny z dyktafonu albo z interfejsu to plik, w którym gdzieś siedzi pięć minut, dla których warto było przyjść. Reszta to strojenie, rozmowy i trzy podejścia do tego samego wejścia. Przesłuchanie tego po próbie kosztuje tyle czasu, co sama próba, więc nikt tego nie robi. Pomysły nie giną dlatego, że były słabe, tylko dlatego, że nikt ich drugi raz nie usłyszał.

// co już działa

Osiem prób, 514 minut, 66 sekund liczenia.

Tyle zajęło przerobienie całego materiału jednego zespołu na zwykłym laptopie, bez karty graficznej i bez żadnego modelu uczenia maszynowego lokalnie. Narzędzie podzieliło te nagrania na 112 kawałków grania, oddzieliło je od przerw i strojenia, i oceniło każdy pod kątem tego, czy wygląda na numer, a nie na rozgrzewkę.

Cięcie na kawałki grania

Detekcja ciszy i spadków energii dzieli dwugodzinną próbę na fragmenty, w których ktoś faktycznie gra. Przerwy, strojenie i gadanie odpadają same.

jest

Rozpoznawanie tego samego numeru

Kawałki z różnych prób grupują się w numery po profilu tonalnym, czyli po tym, jakie dźwięki w nich padają. Na testowym materiale pięć numerów okazało się granych więcej niż raz, jeden aż na czterech różnych próbach.

jest

Struktura i puls

Dla każdego kawałka: tempo, granice sekcji, powracające motywy i krzywa energii. Cięcia można dociągnąć do pozycji taktów, żeby nie urywały się w połowie frazy.

jest

Z najlepszych kawałków powstaje przegląd: ile w którym nagraniu jest grania, które numery wracają, które podejście wypadło najlepiej.

Przegląd prób: liczby, lista numerów z podejściami i tabela kawałków
// układanie

Przestawiasz sekcje i od razu słyszysz, czy się kleją.

Każdy kawałek jest pocięty na sekcje. Przeciągasz je na oś, zmieniasz kolejność, powtarzasz motyw, wyrzucasz to, co nie działa. Można je nazwać po swojemu i ocenić w gwiazdkach, bo to jedyna ocena, która mówi coś o muzyce.

Podgląd styku: wskaźnik przelatuje przez samo przejście.

Podgląd styku

Nie musisz słuchać całej sekcji, żeby dojść do przejścia. Jeden przycisk gra tylko końcówkę jednego fragmentu i początek drugiego. To najważniejsza funkcja w całym narzędziu.

jest

Fragmenty z innych prób

Zwrotka z marcowej próby, refren z kwietniowej. Jeśli ten sam numer był grany kilka razy, wszystkie podejścia leżą obok siebie i da się je mieszać.

jest

Docinanie bez utraty

Skracasz fragment uchwytami, a ucięta część nie znika, tylko ciemnieje. Wracasz do niej w każdej chwili, bo oryginalne nagranie nigdy nie jest ruszane.

jest
// test

Sprawdziliśmy to na decyzjach, które zespół już podjął.

Zespół, dla którego to powstało, od lat wyciąga kawałki z prób ręcznie i trzyma je w osobnym folderze. To jest gotowy materiał kontrolny: wiadomo, co człowiek uznał za warte zachowania. Puściliśmy narzędzie na surowych nagraniach i porównaliśmy.

Pięć z siedmiu ręcznie wyciągniętych kawałków automat znalazł sam, trzy z nich postawił w pierwszej trójce swojej próby. Dwa niedopasowane nie pochodziły z analizowanych prób, tylko z koncertów. To nie jest „granice wyglądają sensownie", tylko „wskazałoby to, co sami wybraliście".

// z nagrania

Bas i gitara spisane z próby, zanim ktokolwiek usiądzie do transkrypcji.

Z tego samego nagrania, które i tak leży na dysku, wychodzi tabulatura: kolejność nut i progi, rozpisane sekcja po sekcji. Nie zastępuje ucha i nie udaje, że zna Wasz rytm - pokazuje, co gracie, żebyście nie odsłuchiwali tego samego riffu dwudziesty raz.

Bas wprost z miksu

Bez rozdzielania ścieżek. W dolnym paśmie bas jest głośniejszy od reszty o kilkanaście decybeli, więc wystarczy filtr i detekcja wysokości. Na czterech kawałkach z próby pewność wyszła 0,85 do 0,87.

Gitara po wydzieleniu

Solówki wymagają osobnej ścieżki: na surowym miksie czytelny jest jeden procent nagrania, na wydzielonej gitarze dziewięćdziesiąt sześć. Dlatego gitarę liczymy z wyciętych fragmentów, nie z całych utworów.

Powtórzenia się zwijają

Cztery uderzenia w ten sam próg to jeden zapis, 5x4. Zwrotka, która zajmowała osiemdziesiąt dziewięć linii, mieści się w dziewiętnastu i widać w niej frazę, a nie ścianę kresek.

// ćwiczenie

Klikasz we fragment i masz tylko to, co w nim gra.

Tekst, bas i gitara siedzą w trzech zakładkach nad odtwarzaczem. Wybierasz sekcję na osi, a wszystkie trzy zawężają się do niej - jeśli w danym miejscu gitara milczy, zakładka mówi to wprost, zamiast pokazywać cudzą partię.

Pętla i tempo

Zapętlasz wybraną sekcję jednym kliknięciem i schodzisz z tempem do połowy bez zmiany wysokości dźwięku. Solówka, której uczysz się z nagrania, nie wymaga już przewijania w kółko.

Uwagi na osi

Uwaga zapisuje się w miejscu, w którym stał odtwarzacz, i zostaje na osi jako znacznik. Najeżdżasz i widzisz, kto co napisał; klikasz i jesteś w tym miejscu nagrania.

Rytm zostaje Wam

Nagranie z próby nie trzyma metrum - starty nut nie kleją się do żadnej siatki od 72 do 120 uderzeń na minutę. Dlatego tabulatura daje nuty i progi, a wartości rytmiczne dopisujecie uchem.

// uczciwie

Czego to nie robi i nie będzie robić.

Nie ocenia przebojowości

Próbowaliśmy. Miara „jak blisko temu kawałkowi do waszych skończonych numerów" nie przeszła własnej kontroli: cztery zmasterowane utwory tego samego zespołu różniły się między sobą tak samo mocno jak kandydaci od nich. Wspólnego profilu nie ma, więc wynik nie trafił do interfejsu.

Nie nazywa sekcji za Was

Automatyczne etykiety typu „zwrotka" i „refren" pochodzą z modeli uczonych na gotowej produkcji. Na jamie bez klika mylą się na tyle, że nie warto ich pokazywać. Nazwy wpisujecie sami.

Nie generuje muzyki i nie jest DAW-em

Każdy plik wyjściowy powstaje z pocięcia i sklejenia tego, co naprawdę zagraliście. Żadnego miksowania, efektów, kwantyzacji ani dogrywania partii przez model.

// archeologia

Dziesięć lat archiwum to nie problem, tylko materiał.

Drugi zespół, na którym chcemy to sprawdzić, ma około dekady nagrań: wielogodzinne próby, pierwsze jamy, kolejne wersje tych samych kompozycji, nagrania, które trafiły na płytę, i dużo takich, które nigdy nie wyszły. Wszystko leży w chmurze, część na starych kontach plikowych w rodzaju box.net, część w Dropboksie, w strukturze katalogów, której nikt już nie pamięta.

Dla narzędzia to nie jest przeszkoda, tylko skala. Analiza jednej godziny materiału kosztuje kilkanaście sekund liczenia, więc tysiące fragmentów to kwestia jednej nocy, a nie projektu. Podpięcie Dropboksa albo innego dysku w chmurze jest prostą integracją, bo pliki czytamy po kolei i niczego w nich nie zmieniamy.

Historia utworu na osi czasu

Pierwszy jam, kolejne próby, demo, wersja z płyty. Widać, kiedy pojawił się riff, kiedy powstał refren i co przetrwało od pierwszego zagrania.

w planie

Zapomniane pomysły

Numery, których nie graliście od lat, i fragmenty, które nigdy nie dostały drugiej szansy. Nie kolejna porcja nowych riffów, tylko przypomnienie tych, które już macie.

w planie

Co dokończyć najpierw

Zamiast listy wszystkiego: które utwory są najbliżej gotowości, według Waszej własnej oceny, a nie według liczby wyliczonej przez model.

w planie

Jest przy tym pułapka, którą warto nazwać od razu. Utwory wydane mają w archiwum więcej nagrań, bo zespół grał je częściej. Algorytm, który dostanie całe archiwum, nauczy się wykrywać „to było grane wiele razy" i trafi prawie wszystko, tylko że to błędne koło: numer był grany wiele razy, ponieważ zespół zdecydował się go rozwijać. Żeby test coś znaczył, przewidywanie musi iść z jednego najwcześniejszego nagrania, bez informacji, ile innych podejść istnieje.

// co dalej

Tryb próby.

Laptop stoi w sali, muzycy mają instrumenty w rękach. Duże przyciski sekcji, zapętlenie refrenu jednym kliknięciem, czytelny tekst i tabulatura na ekranie, wyciszenie gitary, jeśli są osobne ślady. Do tego domowy warsztat: zapętlanie fragmentu, spowolnienie bez zmiany wysokości, dopisanie tabów i dogranie własnej partii na próbę. Wszystko po to, żeby na następnej próbie zespół rozwijał muzykę, a nie przypominał sobie, co grał miesiąc temu.

Beta. Szukamy zespołów z archiwum.

Jeśli nagrywacie próby i macie poczucie, że gdzieś w tych plikach leży materiał na płytę, zostaw adres. Odezwiemy się osobiście. Najbardziej interesują nas zespoły z wieloletnim archiwum, bo na nich widać, czy to naprawdę działa.

beta · nagrania zostają u Was · nic nie jest nadpisywane